Tygodnik Siedlecki

ul. Armii Krajowej 11, 08-110 Siedlce
infolinia: 0801 125 957
nadaj ogłoszeniearchiwumogłoszeniacennikkontaktkamera
TV Siedlce


ARTYKUŁ z numeru 6/2010 (2010-02-03 10:25:20)
czytany 2033 razy
liczba komentarzy: 20
autor: Bożena Nowotniak


Lekarz pomógł jak umarłemu kadzidło

rys. Mirosław Andrzejewski Pacjent z podejrzeniem zawału serca trzykrotnie w jednym dniu przyjeżdżał do szpitala w Mińsku Mazowieckim i trzykrotnie lekarz odmówił mu przyjęcia na oddział. Tego samego dnia pacjent zmarł.

We wtorek (19 stycznia) w mińskim szpitalu zmarła teściowa Kamila Komuda. Mimo że miała dopiero 51 lat, była schorowana. Rodzina przygotowywała się do pogrzebu, który miał być w piątek. Ale we czwartek, mąż zmarłej, Józef Wocial, poczuł się źle. Zięć z synem trzykrotnie wozili mężczyznę do mińskiego szpitala, na oddział ratunkowy. Prosili, by go przyjąć chociażby na obserwację. Lekarz pracujący na oddziale trzykrotnie odsyłał pacjenta do domu sugerując znerwicowanie, nadmiar emocji i stres. Za trzecim razem, kiedy wrócili ze szpitala do domu w Karolinie (gm. Mińsk Mazowiecki), mężczyzna wysiadł z samochodu, zrobił kilka kroków, upadł. Zmarł na dzień przed pogrzebem żony.

Józef Wocial był o dziesięć lat starszy od żony. Kiedy kobieta przebywała w szpitalu, lekarze raczej nie dawali szansy, że z choroby wyjdzie. Mimo, że śmierć była spodziewana, to dla najbliższych stanowiła tragedię. 21 stycznia dochodziła gdzieś godzina 13. Józef Wocial poczuł się słabo, czuł duszność, ból w klatce piersiowej. Zięć Kamil Komuda zawiózł więc go do mińskiego szpitala na SOR (Szpitalny Oddział Ratunkowy). – Wówczas byłem sam z teściem i po raz pierwszy zetknęliśmy się z doktorem – komentuje zięć. – Lekarz podniesionym głosem stwierdził, że teść nie wygląda na osobę chorą. Poza tym, jak powiedział, do przyjęcia potrzebne jest skierowanie z przychodni od lekarza rodzinnego. Odsyłając nas po skierowanie nawet się nie pofatygował, by pacjenta obejrzeć. Pomyślałem sobie, że teść prędzej umrze niż takie skierowanie przywieziemy. Skoro jednak lekarz mówi, że potrzebne mu skierowanie, to wziąłem teścia i pojechaliśmy do przychodni, w której był zarejestrowany. Usłyszałem także uzasadnienie, że po godz. 18 w szpitalu takie skierowanie pacjenta na SOR już nie jest konieczne, ale do 18 musi być. W Przychodni Rodzinnej „Mariolka” w Mińsku pani doktor nie kryła oburzenia, że od teścia na SOR wymagano skierowania.  Wykonała mu badanie EKG. Powiedziała, że wynik badanie nie jest dobry. Wypisała skierowanie do przyjęcia na oddział wewnętrzny. „Proszę o przyjęcie i leczenie” – napisała lekarka uzasadniając prośbę rozpoznaniem schorzenia.
Zięć i teść wrócili do mińskiego szpitala zaopatrzeni tym razem w wymagane wcześniej skierowanie od lekarza rodzinnego. – Znowu był ten sam lekarz – mówi zięć. – Spojrzał na wyniki EKG. Odłożył i powiedział, że pacjent jest podenerwowany sytuacją, bo zmarła mu żona. O tym wspominał teść podczas pierwszej wizyty w tym dniu w szpitalu. Uzyskane skierowanie, którego wcześniej oczekiwał, już go nie interesowało. Podał teściowi na korytarzu tabletkę na obniżenie ciśnienia krwi, wodę do popicia i kazał poczekać z pół godziny.

Mężczyźni siedzieli i cierpliwie czekali, bo jak mówi zięć, zaufał lekarzowi. Zobaczył, że teściowi zrobiło się lepiej. Tabletka pomogła. Po pół godzinie lekarz na korytarzu złapał rękę pacjenta, namierzył puls, spojrzał na zegarek i poinformował, że jest dobrze. – Może pan jechać do domu - stwierdził. Dlaczego zięć nie protestował? Miał przecież w ręku skierowanie do szpitala, wyniki EKG? – W nerwach się nie myśli – mówi. – Jestem z natury spokojny, tolerancyjny. Zostałem postawiony do pionu, ale faktycznie nie protestowałem.

Odwiózł teścia do domu do Karoliny. Dochodziła god. 16.30, kiedy po raz kolejny Józef Wocial poczuł się źle. Tym razem syn, Krzysztof Wocial, zadzwonił na pogotowie i prosił, by przyjechali. Od dyspozytorki pogotowia usłyszał jednak, by najpierw skontaktowali się z lekarzem rodzinnym, tym samym, który dwie godziny wcześniej wystawił ojcu skierowanie do szpitala. Syn zadzwonił. W przychodni usłyszał tylko potwierdzenie, że skierowanie przecież wydano i pacjent powinien być już w szpitalu. Ale nie był. Rodzina była już całkowicie zdezorientowana, co zrobić, by coraz słabszego ojca umieścić w szpitalu. Jego stan się pogarszał.

Po raz trzeci tego dnia Krzysztof Wocial i Kamil Komuda wsadzili Józefa Wociala do samochodu i zawieźli do szpitala na SOR. Znowu trafili na tego samego lekarza. – Może mieliśmy pecha, że on do nas wychodził – zastanawia się Kamil Komuda. – Zrobił tym razem teściowi EKG, pielęgniarce zalecił podanie mu czegoś do wypicia na uspokojenie. Teść to wypił. Wyszedłem więc z gabinetu lekarskiego, bo z ojcem był tam szwagier. Kiedy już po badaniu EKG teść się ubierał, przy lekarzu zapytałem szwagra: - Co z ojcem? A doktor mi odpowiedział, że EKG wyszło dobrze, nie widzi nieprawidłowości. Ale my mimo to prosiliśmy, by ojca jednak przyjąć. Szwagier mówił wprost, że taty nie weźmie do domu w tak ciężkim stanie. „Pacjent jest tylko podenerwowany i nie kwalifikuje się do szpitala” - usłyszeliśmy od lekarza. Nie tylko to powiedział, ale nawet napisał na skierowaniu do szpitala wydanym przez lekarza rodzinnego. I wyszedł zostawiając nas w gabinecie.

Józef Wocial był coraz słabszy. Kiedy lekarz wyszedł, posadzili go na wózku, bo miał problemy z chodzeniem. Widzące to pielęgniarki nie kryły zdziwienia, nawet interweniowały u lekarza, by ten pacjenta jednak pozostawił na obserwacji. Nie dał się przekonać. Zięć i syn zawieźli więc chorego do samochodu i odjechali. Pielęgniarki poradziły mężczyznom, by po powrocie do domu zadzwonili po raz kolejny na pogotowie i tym razem skłamali mówiąc, że chory stracił przytomność, wówczas na pewno karetka przyjedzie i zabierze pacjenta do szpitala. – Postanowiliśmy, że tak właśnie zrobimy – mówi Kamil Komuda. – Dojechaliśmy do domu. Teść wysiadł z samochodu i zrobił może z sześć kroków. Przewrócił się, dostał drgawek. Stracił przytomność. W ciągu 10 minut pogotowie już było. Było tak, jak nam poradzono, tylko że działo się to naprawdę. Przyjęto go w końcu do szpitala. Tam przeprowadzono reanimację. Teść zmarł.
Od pierwszej wizyty w szpitalu do śmierci przed domem w Karolinie upłynęło pięć godzin. Kamil Komuda komentuje krótko:- Teściowi życia nic już nie wróci, ale chodzi nam o to, by ktoś inny nie musiał przez takie piekło przechodzić.

Zgłosił zdarzenie w mińskiej prokuraturze. Skargę na lekarza, który nie przyjął teścia do szpitala, tylko notorycznie go odsyłał do domu, napisał do NFZ, do Izby Lekarskiej, do dyrektora MSPZOZ w Mińsku i do Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, organizacji osób poszkodowanych przez błędy lekarskie. – Zależy nam, by sprawa nie utknęła w gąszczu procedur administracji, by nie była zamieciona pod dywan – komentuje.

Sekcja zwłok wykazała przyczyny zgonu  Józefa Wociala: miażdżyca uogólniona, zawał mięśnia sercowego, obrzęk płuc. Czy lekarz popełnił błąd w sztuce lekarskiej? – Nie ja oceniam, czy to był błąd w sztuce – mówi dyrektor SPZOZ w Mińsku Mazowieckim, Mieczysław Romejko. – Nie do mnie należy taka ocena, bo nie mam tytułu do oceniania. Powołam wewnętrzną komisję, która przeanalizuje dokumentację pacjenta. Prokuratura ze swej strony prowadzi postępowanie. Oddział ratunkowy w szpitalu to miejsce newralgiczne. Ja z tego typu postępowaniem się nie godzę, ale decyzję podejmę po wyjaśnieniach sprawy.
Lekarz, którego rodzina podejrzewa o błąd w sztuce lekarskiej, pracuje w mińskim szpitalu na kontrakcie. Ma tytuł doktora nauk medycznych i pierwszy stopień specjalizacji. – Ostatnio nawet były pochwały pod jego adresem – mówi dyrektor Romejko. – Każdy z nas, lekarzy, przyjmuje pacjentów, operuje i każdy może popełnić błąd w sztuce. Ale nie mogę jako dyrektor oceniać, czy w tym przypadku to był błąd, czy nie. Przykro mi, że tak się stało. Według moich zasad i filozofii szpital powinien być dla pacjentów i powinno się ich przyjmować. Tu nikt nie stawia barier pacjentom. Ta sprawa wymaga wyjaśnień, by wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość. Wszystko jednak zależy od pracowników. Są tacy, którzy ciągną wóz do przodu, są tacy, którzy tylko na tym wozie jadą i tacy, którzy ciągną go do tyłu. Chciałbym, aby takie sytuacje jak ta nigdy nie miały miejsca. Niestety, są sprawy, których nie można naprawić.

Jak nas poinformowała Krystyna Gołąbek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, 27 stycznia prokuratura podjęła śledztwo w sprawie zaniechania w dniu 21 stycznia należytych zabiegów leczniczych przez osobę, na której ciążył obowiązek opieki nad pacjentem, w następstwie czego doszło w tym samym dniu do zgonu pacjenta. Przeprowadzono już sądowo-lekarskie oględziny i sekcję zwłok pokrzywdzonego, przesłuchano część świadków, podjęto czynności zmierzające do uzyskania dokumentacji obrazującej proces leczenia pacjenta. Należy przypuszczać, że w sprawie tej zasadnym będzie - po zebraniu odpowiedniego materiału dowodowego - uzyskanie opinii biegłych, którzy wypowiedzą się, czy śmierć pacjenta była rezultatem błędu
w sztuce lekarskiej.

Czyn, który stanowi przedmiot śledztwa, jest zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 5. Śledztwo prowadzone jest w sprawie, co oznacza, że nikomu nie zostały jeszcze przedstawione zarzuty.



Komentarze

 
dodaj swój komentarz
 
...........

a gdzie autorka słyszała taki zwrot:
"Lekarz pomógł jak umarłemu kadzidło".
Brawo, brawo.

............. (2010-02-03 10:51:15)

zgłoś naruszenie regulaminu  

X

Ch....na znieczulica i niekompetentnosc lekarska.Szkoda,aby taki lekarz leczyl dalej ludzi i znieslawial zawod dobrych i uczciwych lekarzy.A znam paru takich.

M (2010-02-03 10:51:59)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Ziobro w tobie nadzieja

Ziobro wróć trzeba zrobić porządek, Ludwiku Dorn w kamasze takich lekarzy

Olo (2010-02-03 11:37:07)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Tragiczny błąd lekarza !

Za który nikt nie poniesie odpowiedzialności, jak to najczęściej się zdarza w naszym kraju.

Andrzej (2010-02-03 13:06:55)

zgłoś naruszenie regulaminu  

POMSTA DO NIEBA

TO NIE BŁĄD A WIELKIE PRZESTĘPSTWO, UŚMIERCIŁ MŁODEGO JESZCZE CZŁOWIEKA.

OBYWATEL (2010-02-03 14:22:37)

zgłoś naruszenie regulaminu  

SOR

Ja zawiozłem zone do szpitala w Siedlcach na SOR. Żona została w samochodzie na parkingu, prawie nieprzytomna, a lekarz mi powiedzial, ze to nerwica. Nawet nie chciał wyjsc, ani nie chcial, aby ją przywiezc na sor, normalny kaszpirowski, a nazywal sie..., jak mu wiazankę pusciłem to sie ruszył, zona po 45 minutach była na kardiologii i pewna wspaniala Pani Doktor powiedziała, ze jeszcze poł godziny i by było po wszystkim. Pozdrawiam pana doktorka, i pytam sie ciebie, dlaczego w niedzielę przeszedłes na drugą strone ulicy, jak mnie zobaczyłes???, myslisz, ze cie nie dojde po drugiej stronie?

mariusz (2010-02-03 19:26:02)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Kilka spraw

1. Poproszę o imię i nazwisko tego lekarza. Jeżeli nie sąd, to "życzliwi" wymierzą mu karę. 2. Wy ludzie to jednak sprytni nie jesteście. Jak chcecie, aby chorego przyjęto na oddział, a wiecie, że mogą być problemy, to się wzywa karetkę! Przez telefon mówi się, że osoba upadła, jest nieprzytomna, nie rusza się. Na pytanie, czy wyczuwacie puls, mówcie, że nie, bo wtedy karetka szybciej przyjedzie (albo i wolniej, bo "mundry" lekarz - nie doktor, bo w karetce jeździ ratownik medyczny i może mieć tylko tytuł mgr - stwierdzi, że zanim on dojedzie, to już i tak człowieka nie odratuje). Po przyjeździe stwierdzić, że po reanimacji wykonanej samodzielnie puls "zaskoczył". Nie ma bata, żeby takiej osoby nie wzięli na oddział.

D. (2010-02-03 20:47:25)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Cóż to za wspaniały lekarz z Mińska, podajcie jego nazwisko... po zerknięciu na chorego stwierdza stan zdrowia, no super... i po co wydawać pieniądze z NFZ na liczne badania, temu lekarzowi należy się medal od NFZ :)

więcej_niż_Kaszpirowski (2010-02-03 22:10:51)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Ludzie co za bagnooo...

W normalnym kraju taki Lekarz juz by nie byl lekarzem.

DR X (2010-02-03 22:51:44)

zgłoś naruszenie regulaminu  

KONOWAŁY (...)!

COraz bardziej uprzedzam się do tej bandy darmozjadów. Mają w głębokim poważaniu ludzkie zdrowie i życie. Tylko by strajkowali. KONOWAŁY!!! Od razu takiego bym wyrzucił z pracy, na zbity pysk!

Karol (2010-02-03 23:58:26)

zgłoś naruszenie regulaminu  

f

Weteryniarz ze zwierzętami się lepiej obchodzi. W normalnym kraju taki Lekarz juz by nie byl lekarzem, do konca zycia by pracował przy łopacie. Podeirzewam, ze ten (...) wykształcił się za łapówki. Myslę, ze w panstwie bezprawia włos mu z głowy nie spadnie. Ludzie powinni wziąc prawo w swoje ręce, moze w koncu innym lekarzom dałoby to do myslenia i wzieliby się do roboty.

Xyz (2010-02-04 15:14:52)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Odczepcie się od lekarza

Lekarz jest niewinny, winny jest system, taki jednodniowy pacjent jest nieopłacalny dla szpitala, bo nie dostanie kasy za niego. Przyzwyczajajcie się ludzie do tego, bo jak będą prywatne szpitale, tak właśnie będzie, nieopłacalny pacjent będzie odsyłany do innego szpiala itp. W Polsce nie ma pieniędzy na szpitale, ale na dwa oddzielne loty premiera i prezydenta na jedno spotkanie, bo się nie lubią czy kolesi z PO na Pomorze, bo tam mieszkają kasa jest.Szpital ma przynosić zyski z tego co widzę, tak jest prowadzony, a jeden zgon w tą czy w tamtą 51-letniego faceta to jeszcze jedna emerytura mniej do płacenia przez ZUS (pewnie na marmury w nowych siedzibach starczy ze wszystkich takich ludzi).

:) (2010-02-04 17:54:01)

zgłoś naruszenie regulaminu  

UMIERALNIA

W tym *** szpitalu zmarlo moich dwoch dziadkow i babcia, to jest umieralnia, chyba czas zeby TVN sie tym zajal. Moze maja jakis *** z zakladem pogrzebowym ktory z nimi sasiaduje ... dziwne prawda ?

stach (2010-02-05 08:45:54)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Re: Ludzie co za bagnooo...

do: DR X (2010-02-03 22:51:44) W normalnym kraju taki Lekarz juz by nie byl lekarzem. W normalnym kraju lekarz zarabia tyle, że nie schyla się po łapówki.

jacko (2010-02-05 10:10:33)

zgłoś naruszenie regulaminu  

Do jacko

Czyli uważasz, że łapówki wynikają z niskiej pensji zasadniczej? Hmmm... czy widziałeś, jakimi samochodami jeżdżą lekarze? A czy słyszałeś o tym, że na Ukrainie do korupcji dochodzi najbardziej na wysokich szczeblach urzędniczych, w których ludzie zarabiają zdecydowanie więcej niż przeciętna krajowa? Oni z uposażenia mają dobre życie, ale co to znaczy mieć dużo pieniędzy? 5000 zł miesięcznie to dużo? Tak, jeżeli koledzy zarabiają po 2 tys., ale mało, bo kolega ze szpitala obok ma 20 tys. zł. Dużo lub mało w stosunku do pieniędzy jest rzeczą względną, bowiem ten co ma 2 mln jest biedniejszy od tego, co ma 10 mln. Czy jest jednak biedny? Straszono nas, że polskie konowały wyjeżdżają za granicę. OK, może umiejętności jakieś mają, ale za granicą trzeba dogadać się w obcym języku, a to już takie proste nie jest i wielu konowałów zostaje u nas. Wyobrażasz sobie, co by się działo, gdyby TS podał imię i nazwisko tego lekarza? Człowieku! Lincz to byłoby mało powiedziane.

D. (2010-02-05 11:38:54)

zgłoś naruszenie regulaminu  

ciągle mało

Nie użalajmy się nad lekarzami, że tak mało zarabiaja. Co ma powiedziec młody człowiek, ktory ma na utrzymaniu żonę i dziecko i zarobi ledwie te 2 tys., czy emeryt z gotowka 600 zł i za to muszą przeżyc cały miesiąc. Tym, co dużo zarabiaja, ciągle jest mało, nie mają litości nad tymi, co mają mało i często i gęsto wyciagają od tych biednych ostatni grosz. Popatrzmy na naszych polityków, afera goni aferę, nawet dla pieniędzy maja czelnośc spotykac się na świetym miejscu - cmentarzu. Ryba zawsze śmierdzi od łba. Mamy i wspaniałych lekarzy, ale to kropla w morzu, w Łukowie można policzyc na palcach jednej ręki.

wkurzony (2010-02-05 12:40:55)

zgłoś naruszenie regulaminu  

mojego męża

uratowali !wezwane pogotowie z Siedlce i Klinika w Aninie.

ja (2010-02-06 07:29:29)

zgłoś naruszenie regulaminu  

[*]

Szkoda człowieka. Jestem ciekawy, ile jeszcze czasu musi minąć i ilu ludzi musi umrzeć, żeby się w końcu wziął ktoś za ten pierdzielnik w Mińsku... Lekarze mają w [...] co się dzieje... Co by się nie działo, to max co potrafią, to gips na 2 tyg. asekuracyjnie potrafią założyć... Nic więcej...

xxx (2010-02-07 22:00:31)

zgłoś naruszenie regulaminu  

kary na pewno nie będzie

Można sprawdzić w grafiku, kto w dniu 21 stycznia miał dyżur na SOR (może przez kogoś znajomego, pielęgniarkę, która pracuje w szpitalu...). Kary nie dostanie, bo oceniane będą tylko dokumenty medyczne, które sam zreszta wyprodukował, a do tej pory kilka razy poprawił. Gdzie tu sprawiedliwość? O etyce lekarskiej nie wspomnę. "Primum non nocere" - Hipokrates przewidział takich konowałów. Powinni szczepić świnie, a nie ludzi leczyć. Szlag mnie trafia, jak pomyślę, że mogłoby to przydarzyć się mnie lub komuś bliskiemu. Współczuję rodzinie zmarłego. Trzymajcie się Państwo i nie odpuśćcie, nie dajcie się zbyć...

... pacjent (2010-02-08 19:00:17)

zgłoś naruszenie regulaminu  

udowodnienie błędu lekarskiego !!!!!!!!!!

Od śmierci mojego 21-letniego syna minęło półtora roku. Syn na oddzale SOR i w szpitalu wołomińskim był żle zbadany i leczony. Sprawę skierowaliśmy do Prokuratury i Izby Lekarskiej. Najbardziej boli, że Izba Lekarska ma lekarzy o różnych specjalizacjach - żeby wyjaśnić przyczynę śmierci syna ( błąd lekarski) - zwleka i czeka jakie zarzuty oskarżenia wyda prokuratura po zasięgnięciu opinii lekarzy sądowych. Izba Lekarska ma w posiadaniu całą dokumentację leczenia i różnych badań, sekcję zwłok - i nie potrafi udowodnić błędu lekarskiego - lekarzom ze szpitala wołomińskiego. Nie wiem po co ta IZBA istnieje w Polsce, kiedy broni się lekarzy i zataja fakty - nie pomaga w wyjaśnianiu przyczyny zgonu człowieka, IZBA LEKARSKA - to sami lekarze. Jak oni wyjaśniają sprawy tragedii rodzinnych - to płaczę i wołam o pomstę do Boga. Życzę RODZINIE , żeby wyjaśniła sprawę śmierci teścia , może będziecie mieć więcej szczęścia niż ja.Jestem zrozpaczona, nie mam już siły i zdrowia na naszą służbę medyczną. Nie wiem , kiedy ten koszmar się skończy.Jest to długa droga przez mękę - z tymi ko......mi lekarzami !!!!!! Wyrazy współczucia i cierpliwości. Pozdrawiam

Matka (2010-02-11 20:15:50)

zgłoś naruszenie regulaminu  

 

"Tygodnik Siedlecki" nie odpowiada za treść opinii zamieszczanych przez internautów. Wypowiedzi naruszające zasady współżycia społecznego albo będące w sprzeczności z obowiązującym prawem - zostaną wyeliminowane. Autorzy komentarzy naruszających dobra osobiste innych osób mogą być pociągnięci do odpowiedzialności cywilnej lub karnej.


szukaj