|
ARTYKUŁ z numeru 45/2006 (2006-10-30 16:24:04)
czytany 213 razy autor: Dariusz Kuziak
Więzienie jako gra
Przybysz pierwszy raz odwiedzający Siedlce przeważnie jest zaskoczony faktem, iż w samym środku miasta trafia na więzienie.
Więzienną rzeczywistość skrywa wysoki mur. Niewielu interesuje to, co dzieje się za nim. Wycieczki tam nie zaglądają, a życzyć komuś, by jako pensjonariusz znalazł się po drugiej stronie, byłoby propozycją mało sympatyczną. Jeśli ktoś jednak jest ciekawy, lepiej zajrzeć do książki. O tym, jak wygląda siedleckie więzienie: lub dokładniej - jak wyglądało w latach 80. można przekonać się z rysunków Mirosława Andrzejewskiego, zamieszonych w opublikowanej ostatnio książce Marka M. Kamińskiego „Gry więzienne”. Wiele się tam zapewne nie zmieniło. Nasz współpracownik Mirosław Andrzejewski, podpisujący rysunki „Zbirek”, w czasach PRL jako więzień polityczny spędził w siedleckim więzieniu kilkanaście miesięcy. Z Markiem Kamińskim wiąże go więc wspólnota losów. Współpraca dawnych więźniów politycznych zaowocowała po latach interesującą publikacją.
Początek był typowy dla tamtej epoki... W marcu 1985 roku milicja zatrzymała transport książek z podziemnego wydawnictwa. Następnego dnia SB aresztowała ich wydawcę Marka Kamińskiego. Z dnia na dzień student matematyki i socjologii stał się więźniem politycznym. Następnych pięć miesięcy swego życia spędził w: dwóch komendach milicji, aresztach śledczych na Białołęce i na Rakowieckiej oraz celi przejściowej w sądzie. - Podczas drugiego dnia na dołku, przezwyciężając nieunikniony szok aresztowania, zdecydowałem, że pracę magisterską napiszę o subkulturze polskiego więzienia. Już po pierwszych kilku godzinach stało się jasne, że wkroczyłem w dziwaczny, przerażający, ale i niesłychanie interesujący świat. Gwałty, pojedynki na noże i żyletki, samobójstwa, bluzgi, samouszkodzenia i brutalny seks wydawały się głównymi zajęciami jego mieszkańców. Wyglądało to tak, jakby Pandora wypuściła ze swej puszki wszelkie ludzkie emocje i pozwoliła im hasać bez zwyczajowych ograniczeń. Życie pędziło w zawrotnym tempie, po czym zastygało w bezruchu, zredukowane do jedzenia i wypróżniania się. Drugiego dnia na dołku zdecydowałem się zatem maksymalnie wykorzystać okazję stworzoną przez niełaskawy los i zbadać ów fascynujący świat - pisze Marek Kamiński. Opierając się na wiedzy matematycznej, starał się opisać więzienne relacje jako gry. - Teoria gier wydaje się właściwym narzędziem do zwięzłego przedstawienia wielu interakcji więziennych. Mimo swojej dziwaczności i pozorów szaleństwa, zachowania więzienne są produktem racjonalnych jednostek, które kalkulują efekty swoich działań i usiłują maksymalizować korzyści w ramach ograniczeń ich środowiska - pisze we wstępie Marek Kamiński. - Usiłując modelować interakcje więzienne jako gry, dokończyłem porzucone studia matematyczne, a moją specjalnością stała się teoria gier. Zająłem się jej stroną matematyczną, zacząłem uczyć teorii gier, a od czasu do czasu próbowałem też konstruować gry więzienne. Marek M. Kamiński jest obecnie profesorem na Wydziale Nauk Politycznych i w Instytucie Matematycznych Nauk Behawioralnych na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine. Angielska wersja książki została wydana przez Princeton University Press i otrzymała nagrodę European Academy of Sociology dla najlepszej książki z zakresu socjologii wydanej w 2004 roku. „Gry więzienne” są książką naukową. Autor jasno formułuje cel swojej pracy: Podstawowym celem książki jest rekonstrukcja subkultury grypsujących, najwyższej kasty polskiego więzienia, w formie, jaka istniała w aresztach śledczych na Białołęce i na Rakowieckiej w Warszawie w 1985 roku. Najważniejszymi elementami subkultury są rytuały inicjacyjne, normy zachowania grypsujących i innych kast, słownictwo i gramatyka tajnego języka, techniki wymiany informacji i dóbr, więzienna sztuka i rozrywka, formy radzenia sobie z deprywacją seksualną, a także techniki symulacji i samouszkodzeń. Efektem zderzenia naukowej metody z kryminalną rzeczywistością oraz satyrycznymi rysunkami Mirosława Andrzejewskiego jest dzieło niecodzienne i oryginalne. Jedno z tych, które spotyka się nieczęsto. - Mirek Andrzejewski, który w latach osiemdziesiątych spędził wiele miesięcy w więzieniu jako polityczny,przygotował wspaniałe ilustracje - rekomenduje swego współpracownika Marek Kamiński we wstępie do „Gier więziennych”. Choć autor książki nigdy nie siedział w siedleckim więzieniu, ilustracje „Zbirka” doskonale ilustrują jego pracę, gdyż - jak się okazuje - standaryzacja czasów PRL nie ominęła więziennictwa. Siedleckie więzienie było zorganizowane podobnie do aresztu na Rakowieckiej. Zarówno Kamiński, jak i „Zbirek” mogą się więc odwołać do wspólnoty doświadczeń spod celi. Rysunki Mirka Andrzejewskiego z „Gier więziennych”, choć tym razem ilustracyjne, a nie satyryczne, zachowują swój niepowtarzalny charakter - jak zwykle są dowcipne i doskonale pointują rzeczywistość. Marek M. Kamiński: „Gry więzienne. Tragikomiczny świat polskiego więzienia”, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006.
|