Wcześniej woda z miasta była odprowadzona do oczyszczani ścieków. W 2008 r. zarząd ogródków działkowych bez zgody działkowców wyraził zgodę, żeby woda spływająca z miasta (deszczówka, topniejący śnieg) była odprowadzana do kanału ULGI. Działkowcy dowiedzieli się o tym na zebraniu.
Sporo działkowców się nie zgodziło na to, ale nikt ich o zdanie nie pytał. Kanał Ulgi został oczyszczony, poszerzony i wyłożony płytami.... Oczyszczony do końca ogródków działkowych, bo dalej teren należy do Gminy, która nic w tej sprawie nie zrobiła.
Pierwsze zalanie miało miejsce 21-22 października 2008. Za małe przepusty nie przepuściły natłoku miejskiej wody. Od tamtej pory było już 6 zalań działek. Ostatnie miało miejsce 27 lutego i trwało do 6 marca. Starosta w tej sprawie zwala winę na Urząd Miasta, a Urząd Miasta prosi w takim razie o udowodnienie, że to wina Miasta. Po cichu mówi się, że działkowcy nie mają siły przebicia. Siedlecki Zarząd Działkowców napisał pismo do Ochrony Środowiska z prośbą o spuszczenie tej wody na stawy. Oczywiście się nie zgodzili w związku z zanieczyszczeniem środowiska rezerwatu. A co mają powiedzieć działkowcy? Czy ktoś z nich chciałby jeść toksyczne warzywa i owoce? Czy ktoś się ich pytał, czy chcą mieć na 20 cm zalane domki? Przecież to są czyjeś pieniądze, czyjaś praca. Oczywiście kanał Ulgi jest superrozwiązaniem dla miasta, które nie musi dodatkowo oczyszczać tysięcy litrów ścieków z ulic, ale jest to oszczędność krzywdą innych ludzi...
Zdjęcia zrobione 1.03.2010 przez jednego z działkowców.