Tygodnik Siedlecki

ul. Armii Krajowej 11, 08-110 Siedlce
infolinia: 0801 125 957
baza firmarchiwumnadaj ogłoszenieogłoszeniaquizkamerakontakt
TV Siedlce

Kultura
Z fotela kinomana
 
2008-01-23 „Jeszcze raz”, „Film o pszczołach”, „1408”


O polskiej „komedii romantycznej” pod wszystko wyjaśniającym tytułem „Jeszcze raz” wspominałem już przed tygodniem, ale ostrzegania nigdy nie za wiele. Jeszcze raz oglądamy więc straszliwie polukrowany produkt rodzimej kinematografii. Jeszcze raz scenarzystka, Ilona Łebkowska udowadnia, że pisuje historyjki na poziomie telewizyjnych tasiemców. Jeszcze raz etatowi odtwórcy osób po przejściach (Danuta Stenka i Jan Frycz) odnajdują miłość i robią dobrą minę do złej gry, czyli kiepskiego scenariusza. I jeszcze raz widzowie pędzą do kin, chyba w myśl zasady, że lubimy tylko to, co już znamy. Chałtura jak się patrzy i tylko rodzi się pytanie, dlaczego dajemy się na to nabierać. Treścią filmu są perypetie miłosne dwóch par. Młodszej i starszej. Starsza para to Stenka i Frycz, młodsza to Anna Antonowicz i znany z „M jak miłość” i „Tańca z gwiazdami”, strasznie drętwy aktorsko Przemysław Cypryański. W każdym razie happy end jest gwarantowany, ale sam film wrażenie sprawia żałosne. Zdecydowanie odradzam. Jeśli jednak mamy potrzebę obejrzenia optymistycznej historii z miłością w tle, to już lepiej wybierzmy się na amerykański i przeznaczony dla dzieci „Film o pszczołach”. Nad nim przynajmniej pracowali prawdziwi fachowcy, a efekt powinien ucieszyć nie tylko najmłodszych. Warto też zobaczyć trzecią - już nieanimowaną - filmową opowieść o Asterixie i Obelixie z udziałem aktorów z najwyższej francuskiej półki, m.in. Gerarda Depardieu i Alaina Delona w roli samego Juliusza Cezara. No i w filmie „Asterix na olimpiadzie” przez ekran przewijają się prawdziwe sławy sportu: David Beckham, Zinedine Zidane, Michael Schumacher i tenisistka Amelie Mauresmo. Zapowiada się więc intrygująco. Filmu jeszcze niestety nie widziałem, ale doniesiono mi, że jest nieźle. A na koniec coś dla wielbicieli filmów, które mają straszyć. Amerykański „1408” to horror wg powieści Stephena Kinga, czyli mistrza gatunku. Tytułowy „1408” to numer otoczonego wyjątkowo złą sławą pokoju hotelowego. Decyduje się w nim zamieszkać autor książek o zjawiskach nadprzyrodzonych, w które zresztą nie wierzy. Szybko się przekona, że nie do końca ma rację. Film nie jest może wybitny, ale straszy nieźle, więc jako wielbiciel bania się w kinie, polecam z pełną odpowiedzialnością. Krótko mówiąc: miłych wrażeń! Paweł Konopczyński

 
     
drukuj
     
« poprzedni
archiwum
następny »
szukaj


sondy

Czy zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza wyjaśni przyczynę katastrofy smoleńskiej?








Czy sprawowanie funkcji prezydenta miasta (burmistrza, wójta) powinno być ograniczone np. do 2 lub 3 kadencji?








newsletter - codzienna porcja aktualności