| |
2008-04-17
„To nie jest kraj dla starych ludzi”, „Motyl i skafander”
W tym tygodniu z czystym sumieniem mogę polecić dwa filmy. Ten pierwszy to najnowsze dzieło braci Ethana i Joela Coenów, zatytułowane „To nie jest kraj dla starych ludzi”, który dostał tegorocznego Oscara w kategorii najlepszy film roku, a ten drugi nazywa się „Motyl i skafander” i jest ekranizacją bestsellerowej książki Francuza Jean Dominique,a Bauby, redaktora naczelnego pisma ELLE. Francuz, będąc całkowicie sparaliżowany po wylewie krwi do mózgu, w wieku 43 lat podyktował autobiografię pielęgniarce za pomocą mrugania powieką. I oba filmy zasługują nie tylko na uwagę zagorzałych i wyrobionych kinomanów, chociaż nie polecam ich raczej wielbicielom kina akcji i efektów specjalnych. „To nie jest kraj dla starych ludzi” jest przewrotną i krwawą opowieścią z elementami czarnej komedii w stylu „Fargo”, opowiadającą o pewnym facecie, który podczas polowania znajduje stos trupów, a przy nich walizkę z dwoma milionami dolarów. Oczywiście zabiera ją ze sobą, nie wiedząc, że od tej pory będzie na celowniku mordercy psychopaty z idiotyczną fryzurką. Psychopatę gra rewelacyjnie Hiszpan, Javier Bardem, który za tę rolę też otrzymał zresztą Oscara. Film Coenów ogląda się świetnie, jest zaskakujący i przykuwa uwagę nie tylko grą aktorów i sprawną akcją, ale też genialnymi zdjęciami. Jednym słowem, trzeba go zobaczyć. „Motyl i skafander” zdjęciami też mocno zaskakuje, bo nasz polski wybitny operator Janusz Kamiński postanowił poeksperymentować i zrealizować ten film z punktu widzenia bohatera. A jak wiadomo, całkowicie sparaliżowany Bauby z łóżka za wiele zobaczyć nie mógł. Kamiński powinien dostać kolejnego Oscara (ma już na koncie dwa za „Listę Schindlera” i „Szeregowca Ryana”), bo chociaż film wyreżyserował Julian Schnabel, to tak naprawdę sukces film zawdzięcza operatorowi. „Motyl i skafander” jest jednak, niestety, grany po francusku, a więc członkowie Amerykańskiej Akademii Filmowej musieliby go oglądać z napisami, co podobno dla wielu stanowi zbytnie utrudnienie, więc Kamiński trzeciego Oscara nie dostał. Nie przepadam za filmami o cierpieniu i umieraniu i trochę się bałem, idąc do kina, ale wbrew pozorom, „Motyl i skafander” nie jest dla widza aż tak traumatycznym przeżyciem. To po prostu świetne kino, choć pozornie temat wydaje się mało filmowy. Paweł Konopczyński
|