Tygodnik Siedlecki

ul. Armii Krajowej 11, 08-110 Siedlce
infolinia: 0801 125 957
baza firmarchiwumnadaj ogłoszenieogłoszeniaquizkamerakontakt
TV Siedlce

Felietony
Ring wolny
 
Klasa facet2010-03-02

Ostatnia sobota. Ciut po ósmej rano. Wchodzę do jednego z laboratoriów analitycznych, by zrobić zlecone badania krwi. Moje: „Dzień dobry!” spotyka się z odzewem kilku z kilkunastu oczekujących osób. Jestem czternasty w kolejce. Pani pobierająca krew jeszcze sposobi miejsce pracy - podobnie pani w rejestracji. Trochę to trwa. Wchodzą sympatyczna blondynka w zaawansowanej ciąży i starszy pan. Rutynowe pozdrowienia i takież pytanie: „Kto z państwa jest ostatni?”

- „Słucham...” - pani rejestratorka uruchamia kolejkę. Wchodzą kolejni pacjenci. Rytuały się powtarzają: pozdrowienia i „kto ostatni?”. Ponieważ pierwsza z oczekujących pań ma dość wiele badań do wykonania, spisanie, jakich zajmuje kilka minut.
Gdy po mniej więcej dziesięciu minutach rozpoczyna się pobieranie krwi, jestem dwunasty do rejestracji, a gdy staję się dziewiąty, za mną jest też dziewięć osób. W tym momencie do poczekalni wchodzi ksiądz - w kurtce, bez sutanny, ale w koloratce. Wchodzi po angielsku: ni „dzień dobry”, ni „pochwalony...” Rozejrzał się i wali wprost do drzwi, opatrzonych całkiem sporą wywieszką: „Laboratorium. Nieupoważnionym wstęp wzbroniony”.
Nie pyta o nic nikogo i jego nikt o nic nie pyta. Stojący za mną słusznej tuszy gość ni to do siebie, ni to w przestrzeń rzuca: „O, pewnie próbówki przyszedł poświęcić...” Dwie panie patrzą na kpiarza z zaciekawieniem, małolata prycha śmiechem... Reszta nie słyszy, bądź udaje, że nie słyszy.
Jestem siódmy. Przez otwarte drzwi, wiodące z recepcji do „pobieralni”, widzę, jak do pracującej tam pani podchodzi inna pani w bieli i coś szepcze jej do ucha. Ta ze zrozumieniem kiwa głową... Wbija igiełkę czerstwemu młodzianowi i upuszcza serdecznej juchy do trzech próbowek. Młodzian z charakterystycznie zgięta ręką wychodzi do poczekalni. Pani, która odruchowo chciała wejść jako następna do badania (taki jest tu zwyczaj), słyszy: „Proszę poczekać chwilę, poproszę panią...”
Pani z „pobieralni” wychodzi. Jestem piąty, za mną dwanaście osób. Wreszcie wręczam pani recepcjonistce skierowanie. Przez szybę widzę, że na stanowisko pracy wróciła pani pobierająca.
Stojąc przed drzwiami, dostrzegam stojącą w głębi laboratorium osobę duchowną, pocierającą gazikiem zgięcie ramienia. Widać krew się nie sączy, bo mąż duchowny odwija rękaw czarnej koszuli, zakłada marynarkę, kurtkę i uścisnąwszy dłoń czegoś uradowanej pani w bieli kieruje się do drzwi opatrzonych inskrypcją, że nieupoważnionym wchodzić tam nie wolno.
Osoba duchowna, jak po angielsku weszła, tak i po angielsku wyszła. Ni „do widzenia”, ni „pochwalony...” Pełna kultura: cicho, sprawnie, spokojnie...
Klasa facet... Boxer
 
     
drukuj
     
« poprzedni
archiwum
następny »
szukaj


sondy

Czy zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza wyjaśni przyczynę katastrofy smoleńskiej?








Czy sprawowanie funkcji prezydenta miasta (burmistrza, wójta) powinno być ograniczone np. do 2 lub 3 kadencji?








newsletter - codzienna porcja aktualności